niedziela, 1 września 2013

Bilbo-o psie,który nie miał przyszłości

Na początku lata,pozostając w żalu za Skiperem,który odszedł do Tęczowej Krainy,do której trafiają wszystkie psy,kiedy przychodzi ich czas-pojechaliśmy do schroniska,żeby wybrać kolejnego towarzysza rodziny. Sama wizyta była koszmarem,bo zalały mnie wspomnienia z poprzedniej wizyty,kiedy to pojechaliśmy po Skipera.
Miła Pani zaprowadziła nas do kojca,żeby pokazać psa,który nie ma szans na adopcję. Nie ma szans-no bo:
jest stary, urody niespecjalnie ciągnącej oko,a na dodatek nie kokietował odwiedzających-gubił się więc zawsze między innymi psami,które cisnęły się do drzwi,zaczepiały łapami,żeby zwrócić na siebie uwagę.
A on-stał tam bez ruchu,wycofany,nie merdał ogonem,nie podawał łapy,wyglądał,jakby nie miał nadziei już na nic,a na pewno nie na jakąś odmianę swojego losu.

Zdecydowaliśmy się więc natychmiast. Nawet po wyprowadzeniu z kojca był apatyczny i nie okazywał radości,kiedy ubraliśmy mu szelki i smycz.

Zabraliśmy go do domu. Daliśmy mu na imię Bilbo ( ma ponad 10 lat,więc jak na psa,jest stary jak hobbit ;))

Najpierw osiusiał całe mieszkanie. Widać czuł jeszcze Skipera i zaznaczał swój teren,ale już zaczęliśmy się obawiać,co zrobimy,jeśli mu nie przejdzie?? Nie biegał,nie skakał,nie wykazywał chęci do zabawy,jedyne co
mu dopisywało,to apetyt-zjadłby wszystko,co dałoby się ściągnąć ze stołu,co leżało w misce,albo poniewierało się na podwórku. Nie słuchał,nie potrafił wykonać najprostszych poleceń-jednym słowem-totalne rozczarowanie.... Bo przecież Skiper potrafił to wszystko i jeszcze więcej...
A tu-stary pies,a przecież wiadomo-nie nauczysz starego psa nowych sztuczek. Impas,bo przecież go nie oddamy.

W końcu zrozumiałam ,gdzie popełniliśmy błąd. Chcieliśmy przywiezć do domu drugiego Skipera-a to był Bilbo,zupełnie inny pies.

Zaczęłam kopać w internecie,szukać porad psich behawiorystów i to był strzał w 10. Dowiedziałam się tyle na temat psiej psychiki,że zastanawiałam się,jak udało nam się wychować innego psa bez tej wiedzy.
A dla Bilba zaczął się czas ćwiczeń i nauki. Powoli,stopniowo,krok po kroku.
Po dwóch miesiącach Bilbo to facet dobrze wychowany,mimo dżentelmeńskiego spokoju podskakujący czasem jak podstarzały szczeniak. Umie siadać,podaje łapę-zawsze prawą do witania,zawsze lewą do założenia szelek. Po spacerze siedzi pod drzwiami i uprzejmie czeka na wytarcie łap. Wszystkie potrzeby załatwia na spacerze,chyba,że jest nagły wypadek-wtedy drapie w drzwi. Czasem łaskawie się z nami pobawi,ale rzadko,jeszcze wiele nauki przed nim. Podczas spaceru pilnuje Pani i jest gotów porzucić każdego kumpla,którego spotka,każdy niesamowicie pociągający zapach. Minęły czasy,kiedy pies porzucał Pana na spacerze i udawał,że go nie zna,albo kiedy Dziecko musiało przechodzić przez płot na budowie,bo pies znalazł tam coś interesującego.Za Panią chodzi po domu krok w krok,jak w ruskim wojsku-krok oszczędnościowy-kiedyś pewnie wywinę orła przez to ,że czai mi się za plecami. Nie pozwala innym psom się spoufalać ze swoimi domownikami,w końcu to jego domownicy,nie wypada,żeby inne psy się przytulały,albo skakały na jego własność ;))
Choruje na serce i kręgosłup,ale leki,które bierze,pozwalają mu funkcjonować całkowicie normalnie,nawet nie można się domyśleć,że jest stary i nieco schorowany. Cały dzień pełni wartę wszędzie tam,gdzie jesteśmy,pilnuje nas podczas oglądania filmu,chrapiąc głośniej niż mój TŻ ;))
Kiedy leżymy już w łóżkach,Bilbo uznaje,że dniówka dobiegła końca i idzie do kojca się położyć.

Adoptujcie starsze zwierzęta. Dajcie im szansę na dożycie swoich dni przy was. I nie wierzcie,kiedy ktoś mówi,że starego psa nie można nauczyć nowych sztuczek. Każdego psa możecie nauczyć wszystkiego,czego tylko zechcecie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz