Pierwszą,samodzielnie przeczytaną przeze mnie książką była "Wycieczka-ucieczka",autora już nie pamiętam,książka też gdzieś zniknęła po latach. Miałam może 7-8 lat i była to pierwsza "gruba" książka,przez którą z trudem przebrnęłam,nie rozumiejąc połowy tekstu. Ale przebrnęłam.Przeczytałam ją sama,bo rodzicom już się zwyczajnie nie chciało,a ja chodziłam za ojcem i miauczałam:"poczytaj mi,poczytaj". Ojciec,chcąc się pozbyć marudy,wyciągnął byle co,byle było dość grube i na jakiś czas trzymało namolnego bachora z daleka od niego:)))
Każde kolejne czytanie tej książki sprawiało mi coraz większą przyjemność,coraz szybciej czytałam ze zrozumieniem i pewnie dlatego tak dobrze pamiętam uczucie satysfakcji,które mnie ogarnęło,kiedy sobie z nią poradziłam.
Kiedy dorosłam i urodziłam własne dziecko,postanowiłam,że moja córka nie będzie czekała aż do 7 roku życia,żebym zachęciła ja do czytania i oswoiła z książkami.
Najpierw kupowałam króciutkie bajeczki i codziennie czytałam je na dobranoc,wtedy też moje dziecko nauczyło się,że książek nie wolno drzeć,ani po nich pisać. Te bajeczki leżą schowane,bo mam nadzieję,że kiedyś dziecko mojej córki będzie ich słuchało wieczorami.
Potem przyszedł czas na "większe" bajki- baśnie braci Grimm,wierszyki Jana Brzechwy i Marii Konopnickiej,no i -oczywiście-nieśmiertelna "Lokomotywa",oraz baśnie Andersena.
Czytając dziecku baśnie przed zaśnięciem wracałam do czasów,kiedy sama je czytałam. W miarę upływu lat stajemy się-we własnym mniemaniu-zbyt poważni i dorośli,żeby sięgać po książki z dzieciństwa,w ciągłym biegu i głodzie nowych rzeczy,nie mamy czasu zatrzymać się,a może nawet cofnąć do czasów,kiedy byliśmy tak beztroscy,tacy prostolinijni.A warto na chwilę cofnąć się w czasie...:)) Czytanie bajek naszym własnym dzieciom jest ku temu doskonałą okazją i stanowi dobre wytłumaczenie dla nas samych,jeśli go potrzebujemy. Zbliża nas do własnych dzieci i pozwala przez moment spojrzeć na świat ich oczami,kiedy przypominamy sobie,jacy sami byliśmy w ich wieku,co wtedy czuliśmy,co myśleliśmy...
Moja córka ma dziś prawie 16 lat. Czasem przeczyta coś,co jej polecę,z zaskoczeniem zachwyci ją "Polyanna","Harry Potter"czy "Mała Księżniczka", a czasem, lektura polecona przeze mnie jej nie odpowiada. Natomiast ona poleca mi książki,które podobają się teraz nastolatkom w jej wieku: "Zmierzch" lub "Igrzyska Śmierci". Podobały mi się i dostarczyły nam tematu do dyskusji,a ciągle jeszcze jakaś wymarzona książka stanowi doskonały prezent z każdej okazji,nie tylko dla mnie,ale i dla mojej córki...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz